To XIX-wieczna kapliczka, żaden lager. KL Warschau jest przede wszystkim w głowach tych, którzy niepodal - na rogu Brylowskiej - znoszą kamienie na KL-pomnik. (A potem urzędnicy nie mogą się doliczyć głazów narzutowych, które znikają z warszawskich ulic ;)
Zdziwił mnie mój brak wiedzy, gdy zobaczyłem ten pomnik. Dziwi późne odpalenie (lata 90te) kwestii. Tylko skąd ten pomnik i angaż JPII i IPN? Okolica też jakoś nie do poznania - tu gazownia, mury, tory, kamienice, stare drzewa no i ta kapliczka... Gdzie 200tyś. ofiar. Mówisz wymysł, ale po co? Jeszcze mało trupów?
Mnie oburza wlasny sceptycyzm. Ale przeczytałem "cegłę" IPN-u o KL Warschau, z której jednym z gł. wniosków było: 3,5 tys. ofiar. Rozmawiam też z miejscowymi, którzy pamiętają, że nie pamiętają (żadnych "tuneli gazujących", drutow, zasieków, baraków itede). Przeczytałem również tą broszurkę p. sędzi Trzcińskiej i poweryfikowałem to sobie z ruską mapą lotniczą '45 i w terenie.
Kl Warschau był faktem. Ale doklejanie kolejnych "magicznych" 200 tysięcy to nie tym razem niestety..
Poznałem pewnego człowieka, który jest owładnięty ideą postawienia wielkiego pomnika na Górczewskiej, tuż za wiaduktem. Tam jest już krzyż w miejscu, gdzie zamordowano 12 tys. warszawiaków, ale on dopatrzył się po drugiej stronie ulicy na ścianie hurtowni papierosów śladów po spaleniźnie, która wg. niego jest pozostałością po paleniu stosów trupów w '44-ym roku. Wysłałem mu mejla, że ta hurtownia paliła się w l. '90-ych, że cała Wola była otumaniona nikotyną. Nie odpisał.
Przykre, ale z tym znoszeniem kamyków na pomnik KL Warschau jest trochę podobnie.
Dziwna sprawa. Trudno zlikwidować 200tyś. ludzi w wielkim mieście, ognisku oporu, tak pod nosem kierownictwa podziemia. Stąd organizowali to w Chełmnach nad Nerem, Bełżcach i Treblinkach. Z drugiej strony, podaję za wiki:
"W raporcie oddziałowej komisji IPN [...] stwierdzono m.in.: 'Dane zawarte w materiale dowodowym niniejszej sprawy liczącym 40 tomów pozwalają na oszacowanie liczby ofiar zamordowanych w KL Warschau w kategoriach co najmniej dziesiątków tysięcy.'"
Łapanki, obozy, obóz dla dzieci w Łodzi, Pawiak, Szucha, AB, Inteligenz, Zamojszczyzna, Warszawa 44 - może już starczy. Więc po co p. Trzcińska odpala ten tunel? Albo ktoś odpala p. Trzcińską? Ma wystarczająco dużo, by promować polski holokaust, jeżeli już tam lokuje swoją ambicję.
Byłem tam w piątek pierwszy raz w życiu, coś mi nie pasowało - stąd ten tytuł nie pasujący do kapliczki. Twój risercz mi dużo mówi, bo potwierdza jakąś moją intuicję. Ale jeżeli ten tunel i 200tyś to blef, to po co to ktoś zapodaje??
Dziwny ten Wiki-cytat, bo w książce IPN-u jest mowa o kilku tysiącach ofiar. Podsumowania internetowe w wersji minimum podają liczbę 10-20 tys. (wliczani są w nią cudzoziemcy i ofiary zgładzone w dość enigmatycznych "okolicach obozu"). To i tak jest daleko od 200 tys. śp. sędzi Trzcińskiej. Zobacz, jak w samym IPN-ie frymarczy się tą liczbą — śledztwo zamykane, wznawiane, przenoszone itd. Statystyka powiększa się i kurczy w zależności od kierunku wiatru. Widziałeś ten pomnik na Brylowskiej? Czytałeś nieortograficzne teksty na tablicy? Bo to dużo mówi o "orędownikach 200 tysięcy".
W ogóle wojna o KL Warschau jest tak niemoralna, że lepiej się w to nie angażować.
Przy pomniku doznałem dysonansu, bo okolica wydała mi się mało obozowa - choćby zwykły brak miejsca na przemysłowe ludobójstwo (z drugiej strony Niemiec potrafi zasrać wszystko, to teren kolejowy, budynki można adaptować itd.), ale znaki, marki takie jak JPII i IPN jakby legitymizowały obozową koncepcję. Ale właśnie, IPN to urząd, gdzie są gorące koniunktrualne stołki a JPII też się parał polityką.
Pięknie to podsumowałeś. Zostawiamy zatem sprawę dla politologa, socjologia, psychologa, patologa..
to jest licytacja ideolo. są ludzie, którzy byliby szczęśliwi z 200 000 ofiar-Polaków, bo dzięki temu czuli by się lepiej w sumieniu. tylko czy to nie zagłusza pamięci o rzeczywistych tysiącach?
Zagłuszy, jak ktoś na podstawie tej historii wyciągnie ogólny wniosek, że Polacy konfabulują. Mnie zastanawia ta nadprodukcja ofiar, w sytuacji gdy mamy ich tak wiele.
To XIX-wieczna kapliczka, żaden lager. KL Warschau jest przede wszystkim w głowach tych, którzy niepodal - na rogu Brylowskiej - znoszą kamienie na KL-pomnik. (A potem urzędnicy nie mogą się doliczyć głazów narzutowych, które znikają z warszawskich ulic ;)
OdpowiedzUsuńZdziwił mnie mój brak wiedzy, gdy zobaczyłem ten pomnik. Dziwi późne odpalenie (lata 90te) kwestii. Tylko skąd ten pomnik i angaż JPII i IPN? Okolica też jakoś nie do poznania - tu gazownia, mury, tory, kamienice, stare drzewa no i ta kapliczka... Gdzie 200tyś. ofiar. Mówisz wymysł, ale po co? Jeszcze mało trupów?
OdpowiedzUsuńMnie oburza wlasny sceptycyzm. Ale przeczytałem "cegłę" IPN-u o KL Warschau, z której jednym z gł. wniosków było: 3,5 tys. ofiar. Rozmawiam też z miejscowymi, którzy pamiętają, że nie pamiętają (żadnych "tuneli gazujących", drutow, zasieków, baraków itede). Przeczytałem również tą broszurkę p. sędzi Trzcińskiej i poweryfikowałem to sobie z ruską mapą lotniczą '45 i w terenie.
OdpowiedzUsuńKl Warschau był faktem. Ale doklejanie kolejnych "magicznych" 200 tysięcy to nie tym razem niestety..
Poznałem pewnego człowieka, który jest owładnięty ideą postawienia wielkiego pomnika na Górczewskiej, tuż za wiaduktem. Tam jest już krzyż w miejscu, gdzie zamordowano 12 tys. warszawiaków, ale on dopatrzył się po drugiej stronie ulicy na ścianie hurtowni papierosów śladów po spaleniźnie, która wg. niego jest pozostałością po paleniu stosów trupów w '44-ym roku.
Wysłałem mu mejla, że ta hurtownia paliła się w l. '90-ych, że cała Wola była otumaniona nikotyną.
Nie odpisał.
Przykre, ale z tym znoszeniem kamyków na pomnik KL Warschau jest trochę podobnie.
Dziwna sprawa. Trudno zlikwidować 200tyś. ludzi w wielkim mieście, ognisku oporu, tak pod nosem kierownictwa podziemia. Stąd organizowali to w Chełmnach nad Nerem, Bełżcach i Treblinkach. Z drugiej strony, podaję za wiki:
OdpowiedzUsuń"W raporcie oddziałowej komisji IPN [...] stwierdzono m.in.: 'Dane zawarte w materiale dowodowym niniejszej sprawy liczącym 40 tomów pozwalają na oszacowanie liczby ofiar zamordowanych w KL Warschau w kategoriach co najmniej dziesiątków tysięcy.'"
Łapanki, obozy, obóz dla dzieci w Łodzi, Pawiak, Szucha, AB, Inteligenz, Zamojszczyzna, Warszawa 44 - może już starczy. Więc po co p. Trzcińska odpala ten tunel? Albo ktoś odpala p. Trzcińską? Ma wystarczająco dużo, by promować polski holokaust, jeżeli już tam lokuje swoją ambicję.
Byłem tam w piątek pierwszy raz w życiu, coś mi nie pasowało - stąd ten tytuł nie pasujący do kapliczki. Twój risercz mi dużo mówi, bo potwierdza jakąś moją intuicję. Ale jeżeli ten tunel i 200tyś to blef, to po co to ktoś zapodaje??
Są różne rodzaje fanatyzmu.
OdpowiedzUsuńDziwny ten Wiki-cytat, bo w książce IPN-u jest mowa o kilku tysiącach ofiar. Podsumowania internetowe w wersji minimum podają liczbę 10-20 tys. (wliczani są w nią cudzoziemcy i ofiary zgładzone w dość enigmatycznych "okolicach obozu"). To i tak jest daleko od 200 tys. śp. sędzi Trzcińskiej.
Zobacz, jak w samym IPN-ie frymarczy się tą liczbą — śledztwo zamykane, wznawiane, przenoszone itd. Statystyka powiększa się i kurczy w zależności od kierunku wiatru.
Widziałeś ten pomnik na Brylowskiej? Czytałeś nieortograficzne teksty na tablicy? Bo to dużo mówi o "orędownikach 200 tysięcy".
W ogóle wojna o KL Warschau jest tak niemoralna, że lepiej się w to nie angażować.
Przy pomniku doznałem dysonansu, bo okolica wydała mi się mało obozowa - choćby zwykły brak miejsca na przemysłowe ludobójstwo (z drugiej strony Niemiec potrafi zasrać wszystko, to teren kolejowy, budynki można adaptować itd.), ale znaki, marki takie jak JPII i IPN jakby legitymizowały obozową koncepcję. Ale właśnie, IPN to urząd, gdzie są gorące koniunktrualne stołki a JPII też się parał polityką.
OdpowiedzUsuńPięknie to podsumowałeś. Zostawiamy zatem sprawę dla politologa, socjologia, psychologa, patologa..
to jest licytacja ideolo. są ludzie, którzy byliby szczęśliwi z 200 000 ofiar-Polaków, bo dzięki temu czuli by się lepiej w sumieniu. tylko czy to nie zagłusza pamięci o rzeczywistych tysiącach?
OdpowiedzUsuńZagłuszy, jak ktoś na podstawie tej historii wyciągnie ogólny wniosek, że Polacy konfabulują. Mnie zastanawia ta nadprodukcja ofiar, w sytuacji gdy mamy ich tak wiele.
OdpowiedzUsuń