" Oto telewizja polska emitowała niedawno film opisywany jako
komedio-horror czy coś podobnego, który nosił tytuł „Dziennik Anny
Frenkenstein”. Jest to coś w rodzaju parodii. Piszę coś w rodzaju, bo
parodia jednak ma jakiś pierwowzór, albo kilka pierwowzorów. Tutaj zaś, w
przypadku „Dziennika Anny Frankenstein” trudno doprawdy zorientować się
co jest parodiowane. Najprościej powiedzieć, że tragiczne życie Anny
Frank, Żydówki zamordowanej w Oświęcimiu, która zostawiła najsławniejszy
na świecie dziennik. Mamy w tym filmie wszystkie nieśmieszne,
przeznaczone dla szczerych idiotów spędzających czas przed ekranami
telewizorów, chwyty. Mamy tam wyobraźcie sobie kawałki ludzi spalonych w
krematorium, które jakiś typ przywozi na taczce, a potem one kopulują
ze sobą i w końcu czarodziejskim sposobem łączą się w wielkiego,
sztucznego Żyda z pejsami, takiego ni to Golema ni to Frankensteina.
Film ten, jeśli spojrzymy nań, z perspektywy Reduty Dobrego Imienia
narusza taką ilość tabu, że właściwie powinien być publicznie spalony. [...] Nie widzę
jednak, by ktokolwiek protestował przeciwko emisji tego filmu. Może
czegoś nie zauważyłem, ale ambasada Izraela ani stowarzyszenia byłych
więźniów Auschwitz nie wnoszą pozwów do sądu. Nie ma nawet zakazu
emisji, co dałby się załatwić pewnie po cichu i spokojnie. Bo po co
robić gnojom reklamę i ciągać ich po sądach."
za: http://coryllus.salon24.pl/535588,reduta-zbitego-ciemienia