niedziela, 22 września 2013

" Oto telewizja polska emitowała niedawno film opisywany jako komedio-horror czy coś podobnego, który nosił tytuł „Dziennik Anny Frenkenstein”. Jest to coś w rodzaju parodii. Piszę coś w rodzaju, bo parodia jednak ma jakiś pierwowzór, albo kilka pierwowzorów. Tutaj zaś, w przypadku „Dziennika Anny Frankenstein” trudno doprawdy zorientować się co jest parodiowane. Najprościej powiedzieć, że tragiczne życie Anny Frank, Żydówki zamordowanej w Oświęcimiu, która zostawiła najsławniejszy na świecie dziennik. Mamy w tym filmie wszystkie nieśmieszne, przeznaczone dla szczerych idiotów spędzających czas przed ekranami telewizorów, chwyty. Mamy tam wyobraźcie sobie kawałki ludzi spalonych w krematorium, które jakiś typ przywozi na taczce, a potem one kopulują ze sobą i w końcu czarodziejskim sposobem łączą się w wielkiego, sztucznego Żyda z pejsami, takiego ni to Golema ni to Frankensteina. Film ten, jeśli spojrzymy nań, z perspektywy Reduty Dobrego Imienia narusza taką ilość tabu, że właściwie powinien być publicznie spalony. [...] Nie widzę jednak, by ktokolwiek protestował przeciwko emisji tego filmu. Może czegoś nie zauważyłem, ale ambasada Izraela ani stowarzyszenia byłych więźniów Auschwitz nie wnoszą pozwów do sądu. Nie ma nawet zakazu emisji, co dałby się załatwić pewnie po cichu i spokojnie. Bo po co robić gnojom reklamę i ciągać ich po sądach."

za: http://coryllus.salon24.pl/535588,reduta-zbitego-ciemienia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz