poniedziałek, 28 października 2013
Słuchanie kabli
Użycie pc-audio rodzi poważne dysonanse poznawcze. Różnice w cenach kabli usb wskazują, że jest to dobro wysoce niejednorodne. Przeczy to zdrowemu rozsądkowi, który podpowiada, że ceny dóbr podobnych co do rodzaju takich jak surowce czy produkty mało przetworzone, w tym przewody i kable, nie różnią się znacznie.
W przypadku kabli chinch czy kabli głośnikowych, akceptowalna jakość brzmienia uzyskana z sygnału transmitowanego przez te kable (kable platońsko przyzwoite, w tym względnie tanie) wskazuje wyraźnie, że różnice w cenach spowodowane są czynnikami pozakosztowymi, takimi jak deficyty mentalne odbiorcy, asymetria informacji czy też subiektywne, nieracjonalne potrzeby odbiorcy, będące jedynie kosztem odbiorcy a premią producenta.
Za sprawą niezadowalającego brzmienia uzyskanego z sygnału cyforwego transmitowanego platońsko-przyzwoitym kablem USB czy TOSLINK za kilkanaście poliskich złotych, wracają niewiadome dotyczące jednorodności kabla lub jej braku, a za nimi pojawia się kwestia zasadności premii producenta z tytułu wymienionej wyżej asymetri informacji czy deficytów odbiorcy. W przypadku kabla owa asymetria wydaje się być mniej dolegliwa od występującej na rynku farmaceutyków, lecz podobnie budzi niesmak, a może budzi niesmak jeszcze większy, jako że ceny miedzi i polimerowych dielektryków są powszechnie znane.
Dysonanse poznawcze winny być niwelowane. Do ich całkowitej eliminacji posłużyć się trzeba eksperymentem i rachunkiem zdań. Tautologia złożona z twierdzeń:
a- sztuka jest wiernie odtworzona,
b- odtwarzacz wiernie odtwarza,
c- kupimy kabel;
mająca postać "Jeżeli sztuka jest wiernie odtwarzana wtedy i tylko wtedy gdy odwarzacz wiernie odtwarza, to kupimy kabel lub sztuka jest wiernie odtwarzana (a<=>b)=>ava, pokazuje, że pierwszą zmienną, którą poddać trzeba testom są możliwości odtwarzacza strumieniowego w obecnej konfiguracji. Jeżeli odtwarzacz nie odtwarza sztuki wiernie, należy zakupić kabel. Jeżeli wtedy sztuka nie będzie odtwarzana wiernie, należy zakupić lepszy odtwarzacz i przetestować jego możliwości bez zakupionego kabla i z zakupionym kablem. Jeżeli odtwarzacz odtwarza wiernie nie kupimy kabla bo sztuka odtwarzana jest wiernie.
niedziela, 22 września 2013
" Oto telewizja polska emitowała niedawno film opisywany jako
komedio-horror czy coś podobnego, który nosił tytuł „Dziennik Anny
Frenkenstein”. Jest to coś w rodzaju parodii. Piszę coś w rodzaju, bo
parodia jednak ma jakiś pierwowzór, albo kilka pierwowzorów. Tutaj zaś, w
przypadku „Dziennika Anny Frankenstein” trudno doprawdy zorientować się
co jest parodiowane. Najprościej powiedzieć, że tragiczne życie Anny
Frank, Żydówki zamordowanej w Oświęcimiu, która zostawiła najsławniejszy
na świecie dziennik. Mamy w tym filmie wszystkie nieśmieszne,
przeznaczone dla szczerych idiotów spędzających czas przed ekranami
telewizorów, chwyty. Mamy tam wyobraźcie sobie kawałki ludzi spalonych w
krematorium, które jakiś typ przywozi na taczce, a potem one kopulują
ze sobą i w końcu czarodziejskim sposobem łączą się w wielkiego,
sztucznego Żyda z pejsami, takiego ni to Golema ni to Frankensteina.
Film ten, jeśli spojrzymy nań, z perspektywy Reduty Dobrego Imienia
narusza taką ilość tabu, że właściwie powinien być publicznie spalony. [...] Nie widzę
jednak, by ktokolwiek protestował przeciwko emisji tego filmu. Może
czegoś nie zauważyłem, ale ambasada Izraela ani stowarzyszenia byłych
więźniów Auschwitz nie wnoszą pozwów do sądu. Nie ma nawet zakazu
emisji, co dałby się załatwić pewnie po cichu i spokojnie. Bo po co
robić gnojom reklamę i ciągać ich po sądach."
za: http://coryllus.salon24.pl/535588,reduta-zbitego-ciemienia
za: http://coryllus.salon24.pl/535588,reduta-zbitego-ciemienia
sobota, 24 sierpnia 2013
niedziela, 4 sierpnia 2013
środa, 31 lipca 2013
"Nie przeczę, że w danej chwili pozostawałem pod nieprzyjemmym wrażeniem jakiś faktów dokonanych"
"Z banku pędzę na Elektoralną. Delegat oznajmi mi, że powstanie wyznaczono na godz. 5 po południu [...]. Delegat jednocześnie przeprosił mnie za podjęcie decyzji wspólnie z Borem bez mojego udziału [...], niemniej jednak.nie dysponując szczegółami, daleki byłem od posądzania kogokolwiek, a tym bardziej delegata, o jakąś intrygę czy złą wolę."
K. Pużak, Wspomnienia
K. Pużak, Wspomnienia
wtorek, 16 lipca 2013
Jesteś tu ze mną
O niezgłębione, nieobjęte moce!
Skrzydłami trzepocę
jak ptak ten nocny,
któremu okiem kazano skrwawionem
patrzeć w blask słońca...
Święty Boże! Święty Mocny!
Święty a Nieśmiertelny!...
A moje skrzydła plami
krew, która cieknie bez końca.
z mojego serca...
A oko moje zachodzi mgłą,
która jest skonem
i mego serca, i duszy mej!
Niech będzie skonem i Twoim!
Święty Boże! Święty Mocny,
Święty a Nieśmiertelny,
zmiłuj się nad nami!
I niechaj łzy,
które o jasnym poranku
wiszą na kłosach wypoczętych zbóż
lub szkliwa pianą okrywają kępy
w sen otulonych traw,
zmienią się w głośne skargi
i bez ustanku
płyną do Twoich zórz...
Niechaj rozszarpią na strzępy,
na krwawe szmaty
łuny świtowe, powstałe nad ziemią,
gdzie ból i rozpacz drzemią,
ogromne, przez Szatana zapłodnione światy,
a może przez Ciebie,
o Święty, Nieśmiertelny, Święty, Mocny Boże!
Dlaczego moje li wargi
mają wyrzucać krwawą pieśń?!
Płacz ze mną!
Dlaczego sam mam iść w tę przestrzeń ciemną,
choć żar południa pali się w przestworze?...
Dlaczego sam mam wlec się na rozdroże,
ku tym pochyłym krzyżom,
którym na czarne ramiona
kracząca siada wrona
i dziobem zmarłe rozsypuje próchno?
Niech głuche żale nie głuchną!...
Idź ze mną!
Zrzuć z Siebie, Ojcze, nietykalne blaski!
Zgarnij ze Siebie tę bożą,
tę władającą moc, co nad wiekami
nieugaszoną płomienieje zorzą
i światłość daje światom,
i światy w swoim ogniu na popioły trawi!
Stań się tak lichy jak ja, i skulony,
i doczesności okryty łachmanem,
wlecz się nieszczęsnym łanem
za kluczem w dal przymgloną ciągnących żurawi,
ku cichej, na rozstajach kopanej mogile
zapomnianego człowieka!
Albo w swej całej, wiekuistej sile,
w całej potędze wszechmocnego bytu,
stań przy mym boku
i duszę moją rozszerz do Swego bezmiaru,
i oczy moje, w smutku zapatrzone strony,
rozewrzyj, królu globów pełnych żalu,
do nieobjętych orbit,
i wlecz się, wlecz się ze mną na samotne pola,
ku tym ostami porosłym przydrożom,
gdzie, kurzem obsypana, ślepa siadła Dola...
A wiatr rozwiewa jej włosy
i żwir jej w puste sypie oczodoły,
a słońce, rozpaliwszy bezdenne niebiosy,
pali jej żółte, pomarszczone skronie
i po policzkach leje strumień żaru,
w bezdźwięczną skórę piersi wysuszone zmienia
i wargi jej roztwiera, daremnie łaknące
ach! rzeźwiącego zbawienia.
A dzwon się rozlega,
z jękiem się czołga po spalonej łące,
z płaczem się wznosi nad umarłe błonia,
łkaniem wyschnięte chce poruszyć wody
i zrozpaczony zamilka u brzega,
i znów się zrywa, i jęczy, i płacze,
i łka, i płynie, i płynie, i płynie
w tej rozpłakanej godzinie...
A jako widna ta ziemia, wspaniała
wielką godziną konania,
nie pogrzebione wokół leżą ciała,
a ci się wloką, popędzani mocą
strasznego lęku.
A każda głowa ku ziemi się słania
każde kolano się chwieje,
a krzyże posmutniałe drżą w wychudłych ręku,
a w wietrze chorągwie trzepocą,
a w martwym, niemym słońcu gromnice się złocą,
a Śmierć przed tłumem kroczy,
wielkimi kroczy odstępami
i z śmiechem na trupich ustach
wywija kosą stalową,
połyskującą w południowym skwarze,
A nad jej głową,
jak wieniec z czarnych ziół,
rozkwitłych podmuchem żałoby,
gdzie drzemią stuleci groby,
zgłodniałych kruków krążą stada
chmurą ściemnioną
i wysunąwszy dzioby,
żądliwie chłoną
ten wiew, który idzie od ziemi -
trujący, śmiertelny wiew...
A ona, świata przebiegając smug,
kroki swe liczy na mile
i kosą zatacza łuk,
że jako zboże w dzień kośby,
tak pokolenia padają
na nieskończonym obszarze,
który jej mocy oddał się spokojny,
który jej mocy oddał się bezwiedny...
O dzwonu łkające prośby!
O szumie więdnących drzew!
O Boże, Święty Boże! Święty a Nieśmiertelny!...
A ci się wloką,
blasków słonecznych odziani powłoką.
A dzwon się rozlega
w blasków słonecznych pozłocistym pyle,
opadającym na zielska przydroży,
na melancholię okryte przecznice,
na grób samotny
zapomnianego człowieka.
Kopcie samotny grób!
Niechaj w nim kości położy
ten, który z matki żywota
wyniósł nieszczęsny los!
Nieokiełzana gnała go tęsknota
za widmem bólu,
który sam jeden
wszechmocny posiada głos,
który sam jeden rozpieśnia
duszę słabego człowieka
w natchnioną pieśń,
zapładniającą światy...
Kopcie samotny grób,
pośród krwawników kopcie i dziewanny,
u stóp
próchniejącego krzyża,
gdzie w południowy skwar
bratnie się schodzą duchy,
tłum zapomnianych mar,
i wśród spalonej usiadłszy murawy,
jęk wyrzucają głuchy
z skrwawionych łon...
A jęk ten idzie po zżętych zagonach
razem z tą pieśnią, którą jęczy dzwon -
na rżyskach rusza porzucone kłosy,
czarnymi ożyn jagodami chwieje
i wierzb płaczących srebrne czesze liście,
i szumi w wierzchach czerwonych chojarów...
Kopcie samotny grób
tam, na tej miedzy szerokiej,
gdzie rośnie łopian chropawy,
gdzie srebrne lśnią się podbiały,
gdzie aksamitna bylica
rozpierza miękkie swe kiście!
Tam, gdzie ten parów
sączy resztkami wody,
gdzie ten wądolec ospały,
gdzie ci się wloką,
blasków słonecznych odziani powłoką,
gdzie się nad drogą kurzu wzbija słup,
kopcie samotny grób!
Gdzie ziemia pęka od żarów,
gdzie każda jej grudka
pełna jest znojów
i krwawych prób,
gdzie dzwon się rozlega,
gdzie w wietrze chorągwie trzepocą,
gdzie się gromnice złocą -
kopcie samotny grób!
Gdzie w dali pobłyskuje jezioro tęskniące,
gdzie jaskier więdnie na łące -
gdzie opuszczone mogiły -
te kopce poległych wojów
nielitościwy rozorywa pług,
rdzawe szablice wyrzucając z wnętrza,
dziś wroga zbrodniczy łup,
tam wy samotny, cichy, kopcie grób!...
Niechaj w nim kości położy
ten, który powstał z tej ziemi,
który miał w sobie jej trud,
jej tajemniczy jęk,
idący z głębin przestworzy
w południa senny skwar.
Niechaj w nim spocznie na wieki
ten, który zabrał z jej chat
żalniki łez
i czekał, kiedy przyjdzie wybawienia kres,
i z jej szumiących zbóż
zgarniał ten dziwnie przejmujący szum,
i w swoich dum
treść go zamykał, i w świat
jak wielką świętość niósł.
I żal go zdejmował,
że mu nie daną była moc,
by zmienić w tryumf te łzy;
że nie miał siły,
aby te szumy żałobne
w jakiś weselny,
w jakiś radosny hymn się rozpieśniły!
I obarczony przekleństwem najdroższych,
stanął na drodze w dzień tuczy,
jak krzew pogięty,
i z piorunami w zawody
rozpaczą grzmiał!
A burza huczy i huczy,
a chmur się kłębi wał,
a wiatr mu deszczem miecie w ślepe oczy,
a grzbiet mu drży jak brzoza wśród pustego pola,
a ślepa na przydrożu przykucnięta Dola
śmieje się dzikim śmiechem,
że się nie spotkał z echem
ten rozpaczliwy głos,
że go wchłonęły odmęty
tej burzy.
Że w tej nieśmiertelnej podróży,
w tej drodze znojnej,
na tym zsieczonym łanie
upadł bezsilny człek,
do wichru zwalił się stóp.
Kopcie samotny grób!
A Ty, o Święty,
o Nieśmiertelny,
który swym jednym oddechem
wypełniasz wieków wiek,
Ty od powietrza, głodu, ognia i wojny,
i od Szatana, który w dom przychodzi
i dusze zwodzi,
zachowaj nas. Panie!
Świat dół swój grzebie
od pierwszych dni,
a w obramieniu Trójkąta
Twe oko lśni
nad węgłem niebieskiej bramy...
A my wołamy do Ciebie,
a my wzdychamy,
Ewy nieszczęsne dzieci...
A z głuchym łoskotem
na trumnę sypią się grudki
ziemi oblanej potem,
ziemi oblanej krwią...
A naokoło zapadłe mogiły
i cicho łkające smutki
wśród trawy, co z cichym szelestem
pożółkłe liście kołysze.
A światłość wiekuista biednym ludziom świeci
w tę podróż ciemną...
Jestem!
I Ty jesteś tu ze mną!
Przerwij tę ciszę!
Niech Twoje słowo gromowe
zagrzmi nad wielkim cmentarzem!
Radosne niech głosi nadzieje!
Niech zapomniani wstaną,
a żywym niechaj życie nie będzie ponurym,
wieki kopanym dołem!
Zmiłuj się, zmiłuj nad nami!
Z kornym błagamy czołem!
Spuść Swoją łaskę na tę naszą głowę,
na oczy zmroczone łzami!
Zmiłuj się, zmiłuj nad nami!
Daj spiekłym łanom
rzeźwiący deszcz!
Nie zsyłaj gradu,
który nam zboże zsiecze, nim dojrzeje...
Nie trać naszego dobytku
w owcach i koniach!
Trzymaj z daleka pomory,
które nam biją
ostatnią krowę z obory!
Ze żyta wypleń sporysze
i chwast kąkolu
i w ręku trzymaj te chmury,
by się nie rwały
i nie topiły w ulewie
snopów na polu!
Niechaj nie płaczą stulecia!
Niech mróz spóźniony nie warzy nam kwiecia
na ledwie rozkwitłym drzewie,
na naszych wiśniach i gruszach,
na naszych starych, pochyłych jabłoniach...
I wdzięczność rozpal nam w duszach,
byśmy Twe dary godnie oceniać umieli.
O pełen kary
i przebaczenia pełny!
Chociaż ci nasze te grzechy utrudnią
stanąć nad nimi z powieką zamkniętą,
niech Twoja litość stokroć większą będzie
niżeli wszystek nasz grzech!
O Panie!
Nie daj wysychać studniom!
Niech się Szatana nie rozlega śmiech!
Na naszej grzędzie,
gdzie ciężki trud rozpoczęto,
niech trud ten żniwem się stanie!
Spraw, aby w wielkie, uroczyste święto,
w tę chwilę wesołą,
gdy na organie
i śpiewem, i kadzidłem wielbimy Twą moc
i dobroć Twoją,
nie była dla nas potrzeba
skąpić dziecinom chleba!
Chroń nas od zdrady
i daj nam tyle,
byśmy we własnej spoczęli mogile;
by nasze dzieci czy wnuki,
gdy przyjdzie im dla ojców starych kopać grób,
nie były przymuszone iść między sąsiady
i prosić o jałmużnę, ach! na cztery deski,
na prostą, białą skrzynię z naznaczonym smołą
krzyżem u głowy...
Ojcze niebieski!
Na pokropienie daj
i aby grosz był gotowy
dla dziadka proszalnego, co w gorącej wierze
ciche odmówi pacierze...
A jeśli ziaren swych łask
nie zechcesz równać strychulcem
po brzegi swej szczodrej ćwierci,
od nagłej i niespodziewanej śmierci
racz nas zachować. Panie!
I niechaj w wietrze chorągwie trzepocą,
niech się gromnice złocą,
niech blask ich płynie w ten słoneczny blask!
Pogrzebne niech zabrzmią śpiewy
nieszczęsnym dzieciom Ewy!
Padłym na znojnym łanie
niech dzwoni żałobny dzwon,
niech szumi z tej trawy szelestem...
Święty Boże! Święty Mocny!
Jestem!
Jestem i płaczę...
Biję skrzydłami,
jak ptak ten ranny,
jak ptak ten nocny,
któremu okiem kazano skrwawionym
patrzeć w blask słońca...
A u mych stóp
samotny kopią grób,
a czarna wrona,
na Bożej męki usiadłszy ramiona,
bez końca
kracze i kracze,
i dziobem zmarłe rozsypuje próchno...
A ci się wloką,
świetlistą mgieł sierpniowych odziani powłoką,
jak cienie,
do wielkiej się wloką mogiły...
Za nimi dziewanny
z piaszczystych wydm się ruszyły,
z miedz się ruszyły krwawniki,
spoza zapłoci bez się ruszył dziki,
tatarak zaszumiał w wądolcach
i z mułu otrząsnąwszy pachnące korzenie,
idzie wraz z niemi...
Z mokradeł kępy rogoży,
z przydroży
osty o żółtych kolcach,
szerokolistnę łopiany,
senne podbiały,
fioletowe szaleje,
cierniste głogi
wstały
i idą...
Liśćmi miękkiemi
wierzb zaszeleścił rząd
i w cichej, rozpaczliwej sunie się żałobie
śladem ich drogi...
Całe rżyskami zaścielone łany
oderwały się w tej dobie
od macierzystej ziemi
i niby olbrzymie ściany
wzniosły się w górę i płyną
tą wielką żalu godziną...
A Ty, o Boże!
o Nieśmiertelny!
o wieńcem blasków owity!
na niedostępnym tronie
siedzisz pomiędzy gwiazdami
i głową na złocistym spocząwszy Trójkącie,
krzyż trójramienny mając u swych nóg,
proch gwiazd w klepsydrze przesypujesz złotej
i ani spojrzysz na padolny smug!
Zmiłuj się, zmiłuj nad nami!
Słońcom naznaczasz obroty,
gasisz księżyce,
jutrznie zapalasz i zorze
i płodzisz zasiew na byty,
na pełne cierpień żywoty,
które tu muszą mrzeć,
w samotny kłaść się grób...
Zmiłuj się, zmiłuj nad nami!
O Boże!
O Mocny!
Ty się upajasz wielkością stworzenia,
po tym śmiertelnym wygonie,
Jak bedłki tak jarmużu syty ginie lud.
A jako ryczący lew
Szatan po ziemi tej krąży,
na pokolenia
zarzuca zdradną sieć,
w synu na ojca zapalczywość budzi,
wynaturzony gniew,
że syn przed ojcem zamyka swój dom!
Bratu na brata wciska krwawy nóż,
a nasze siostry i żony
na straszny rzuca srom...
Podpala nasze stodoły
z garstką zwiezionych świeżo zbóż,
mordy narodów wszczyna i pożogę
sieje na miasta i wsi,
i przekleństwami znaczy swoją drogę...
O zniszczeń dymiące dni!
A my, ten ród potępiony,
krzyże ująwszy w dłonie
i zblakłe w krwawym pochodzie,
trupimi piszczelami znaczone chorągwie,
idziem o głodzie
a pośród nas tu głód!
w ten znojny,
w ten nieszczęśliwy czas,
w którym konają wieki
i wraz się rodzą nowe
na cięższą jeszcze niedolę -
idziemy, biedną pochyliwszy głowę,
jak ten zsieczony las -
idziemy, a kres tak daleki!
A lęk niespokojny
biczem popędza nas
i dech zapiera wśród łon...
A naokoło rozlega się dzwon,
na to cmentarne przelewa się pole,
na te wyschnięte rzeki,
w chojary żałobą swą godzi,
że te się kładą na piaszczystym łanie...
A pierś nasza łka,
a w oku błyszczy łza,
a ptak ciężko ranny
uderza w skrzydła krwią ociekające,
a jaskier więdnie na łące,
a z nami idą dziewanny
i krwawnik, i wodne lilije,
a mór nam bydło bije,
a dom się nasz pali,
a siostra utonęła w rozplenionej fali,
a ojciec gdzieś daleko w strasznej zginął bitwie,
a Złe urąga modlitwie...
Cóż z nami się stanie!?
O Ty, łaskami hojny,
Ty, od powietrza, głodu, ognia i wojny,
od nagłej i niespodziewanej śmierci
i od Szatana, który w dom przychodzi
i dusze zwodzi,
zachowaj nas, Panie!...
Nie skłonił się jeszcze dzień,
a Szatan z moczarów łożyska,
gdzie nocą ognikami błyska,
z czeluści błota wstał
i gdy najkrótszy słońce rzuca cień
na te manowce, na te ścierniska,
pod ramię chwycił Kościotrupa
i wzrósł nad jego niebosięgłą stal -
nad Ciebie, Boże, wzrósł!...
Maszli Ty grom -
Maszli Ty chmurę w ten południa skwar,
aby z niej piorun padł
i od Szatana uwolnił ten świat?...
Wal błyskawicą, wal!
Niechaj się łamie,
niech się rozkruszy ta zdrada,
która nad życiem i nad śmiercią włada!...
[ . . .]
Jan Kasprowicz, Hymny, 1902r., za: http://literat.ug.edu.pl/kasprow/048.htm
piątek, 12 lipca 2013
Czystka etniczna
Czy może ktoś mi objaśnić co oznacza wyrażenie czystka etniczna o znamionach ludobójstwa? Czy dokonano kiedykolwiek ludobójstwa nie będącego czystką? Czy "czystka etniczna", polegająca na wymordowaniu przy pomocy narzędzi rolniczych 100 tyś. ludzi nie wyczerpuje "znamion ludobójstwa"??
"Ołeksander Sycz, członek Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów od 1938 roku oraz strzelec w kureniu "Mesnyky" Ukraińskiej Powstańczej Armii został skazany w 1947 roku przez polski sąd na karę śmierci za działalność w UPA, złagodzoną w tym samym roku na karę 15 lat pozbawienia wolności. Miron Sycz
zapewnił jednak, że jego ojciec nie brał udziału w rzezi wołyńskiej.
- Absolutnie nie. To było w powiecie jarosławskim i nie miał w tym absolutnie nic wspólnego - podkreślił poseł PO. - Jestem dumny, że miałem takiego tatę - podsumował."
za http://www.wprost.pl/ar/408052/Posel-PO-przyznaje-moj-ojciec-byl-w-UPA-ale/
"Ołeksander Sycz, członek Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów od 1938 roku oraz strzelec w kureniu "Mesnyky" Ukraińskiej Powstańczej Armii został skazany w 1947 roku przez polski sąd na karę śmierci za działalność w UPA, złagodzoną w tym samym roku na karę 15 lat pozbawienia wolności. Miron Sycz
zapewnił jednak, że jego ojciec nie brał udziału w rzezi wołyńskiej.
- Absolutnie nie. To było w powiecie jarosławskim i nie miał w tym absolutnie nic wspólnego - podkreślił poseł PO. - Jestem dumny, że miałem takiego tatę - podsumował."
za http://www.wprost.pl/ar/408052/Posel-PO-przyznaje-moj-ojciec-byl-w-UPA-ale/
czwartek, 11 lipca 2013
Pamięć
IAR za http://stooq.pl/n/?f=763618&c=0&p=4+18+22
"Sejm ma dziś (12.07) głosować między innymi nad kształtem uchwały wołyńskiej. Nie udało się uzgodnić tekstu, który Sejm mógłby przyjąć przez aklamację.
W tym roku mija 70. rocznica masowych mordów dokonanych na ludności polskiej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej przez ukraińskich nacjonalistów.
Pozostały te same punkty sporne: ustanowienie konkretnego dnia - 11 lipca - dniem pamięci i użycie słowa "ludobójstwo". Tego domagają się PiS, PSL i Solidarna Polska. W projekcie komisji kultury, popieranym przez PO, znalazło się określenie "czystka etniczna o znamionach ludobójstwa". Wczoraj sejmowa komisja kultury jednym głosem przegłosowała poprawkę Solidarnej Polski dotyczącą wprowadzenia do tekstu słowa "zbrodnia ludobójstwa."
"Sejm ma dziś (12.07) głosować między innymi nad kształtem uchwały wołyńskiej. Nie udało się uzgodnić tekstu, który Sejm mógłby przyjąć przez aklamację.
W tym roku mija 70. rocznica masowych mordów dokonanych na ludności polskiej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej przez ukraińskich nacjonalistów.
Pozostały te same punkty sporne: ustanowienie konkretnego dnia - 11 lipca - dniem pamięci i użycie słowa "ludobójstwo". Tego domagają się PiS, PSL i Solidarna Polska. W projekcie komisji kultury, popieranym przez PO, znalazło się określenie "czystka etniczna o znamionach ludobójstwa". Wczoraj sejmowa komisja kultury jednym głosem przegłosowała poprawkę Solidarnej Polski dotyczącą wprowadzenia do tekstu słowa "zbrodnia ludobójstwa."
wtorek, 9 lipca 2013
sobota, 6 lipca 2013
piątek, 5 lipca 2013
środa, 3 lipca 2013
Delewarowanie albo roszada Hajdarowicza
Polska Agencja Prasowa, 3 Lipca 2013r., za http://stooq.pl/n/?f=760348&search=gazety%2Bwyborczej
"Rozpowszechnianie płatne razem "Gazety Wyborczej", wydawanej przez Agorę, wyniosło w maju 2013 roku 230.410 sztuk i było o 7,35 proc. niższe niż rok wcześniej - wynika z danych Związku Kontroli Dystrybucji Prasy.
Rozpowszechnianie płatne razem "Gazety Wyborczej" w maju 2013 było niższe o 1,36 proc. w stosunku do kwietnia 2013 r.
Z kolei rozpowszechnianie płatne razem "Dziennika Gazety Prawnej", wydawanego przez Infor razem z Axel Springer Polska, wyniosło w maju 65.512 egzemplarzy, co oznacza spadek o 12,98 proc. rdr oraz spadek o 0,52 proc. mdm.
W maju liderem sprzedaży na rynku dzienników pozostał "Fakt", wydawany przez Axel Springer Polska. Jego rozpowszechnianie płatne razem wyniosło 337.790 egzemplarzy, co oznacza spadek rok do roku o 12,1 proc. oraz spadek o 2,63 proc. mdm.
W maju w ujęciu rocznym rozpowszechnianie płatne razem "Super Expressu" wzrosło o 0,96 proc. do 157.873 sztuk. Z kolei miesiąc do miesiąca spadło o 1,28 proc.
Rozpowszechnianie płatne razem "Rzeczpospolitej" w maju wyniosło 114.292 sztuki, co oznacza wzrost rok do roku o 7,76 proc. Miesiąc do miesiąca sprzedaż wzrosła o 1,5 proc."
Będzie maleć PKB, podaż pieniądza, konsumpcja, oby też frekwencja 'wyborcza'...
"Rozpowszechnianie płatne razem "Gazety Wyborczej", wydawanej przez Agorę, wyniosło w maju 2013 roku 230.410 sztuk i było o 7,35 proc. niższe niż rok wcześniej - wynika z danych Związku Kontroli Dystrybucji Prasy.
Rozpowszechnianie płatne razem "Gazety Wyborczej" w maju 2013 było niższe o 1,36 proc. w stosunku do kwietnia 2013 r.
Z kolei rozpowszechnianie płatne razem "Dziennika Gazety Prawnej", wydawanego przez Infor razem z Axel Springer Polska, wyniosło w maju 65.512 egzemplarzy, co oznacza spadek o 12,98 proc. rdr oraz spadek o 0,52 proc. mdm.
W maju liderem sprzedaży na rynku dzienników pozostał "Fakt", wydawany przez Axel Springer Polska. Jego rozpowszechnianie płatne razem wyniosło 337.790 egzemplarzy, co oznacza spadek rok do roku o 12,1 proc. oraz spadek o 2,63 proc. mdm.
W maju w ujęciu rocznym rozpowszechnianie płatne razem "Super Expressu" wzrosło o 0,96 proc. do 157.873 sztuk. Z kolei miesiąc do miesiąca spadło o 1,28 proc.
Rozpowszechnianie płatne razem "Rzeczpospolitej" w maju wyniosło 114.292 sztuki, co oznacza wzrost rok do roku o 7,76 proc. Miesiąc do miesiąca sprzedaż wzrosła o 1,5 proc."
Będzie maleć PKB, podaż pieniądza, konsumpcja, oby też frekwencja 'wyborcza'...
sobota, 29 czerwca 2013
Lektura do poduszki.
K. Pużak, Wspomnienia
"17 stycznia Piotrków został zdobyty przez Sowiety i zaraz zaczęły się ujawniać różne instytucje porządku lubelskiego. Więc milicja, oddziały kolejowe, Rada Narodowa, w której ukazali się przedstawiciele partii w czasie okupacji prawie nie działających [...]. Zaczęły się manifestacje witające wkraczających Rosjan, bramy tryumfalne, przemówienia i akademie, na których występowali osobnicy o bardzo niewyraźnej działalności. Takim był nowo mianowany starosta Bykowski-Bystry o pewnym rozgłosie niezbyt pochlebnym, kiedy to robił dywersję w PPS w porozumieniu z sanacją [...]. Jak się później pokazało z reżymem nowym, poszły ręka w rękę także grube ryby sanacyjno-ozonowe. Te powitania były właściwie musztardą po obiedzie. Albowiem te wojska już się zaprezentowały uprzednio przy zdobywaniu Piotrkowa. Spadli jak szarańcza na sklepy [...], których magazyny padły całkowicie łupem sołdateski. Charakterystyczne, że żołnierze nie kwaterowali w koszarach - pustych - a lgneli do mieszkań, wprowadzając wszędzie nieporządek i rekwizycję opału - no i zegarków, i latarek elektrycznych [...]. Zainstalowało się co oczywista NKWD dyrygujące ciągle powstającymi Urzędami Bezpieczeństwa oraz ciągle organizującą się Milicją Obywatelską. Jeżeli reklamujące się partie wywlekały na powierzchnie życia różne typy i szumowiny, to jeszcze bezprzykładniej jednał je sobie aparat demokracji państwowej, angażując z całą świadomością typy mające za sobą służbę u Niemców czy też w gestapo. Byli to tak zwani ideowi współpracownicy z polecenia konspiracji PPR-owskiej."
piątek, 28 czerwca 2013
środa, 26 czerwca 2013
Tak też uważam
http://zamkinapiasku.salon24.pl/516828,sprawa-baumanna-sprawa-fieldorfa-sprawa-hochberga
"[...]
1. Sprawa Baumanna od razu przypomina mi sprawę sędziego Najwyższego Sądu Wojskowego Leo Hochberga. Żydowski Instytut Historyczny napisał o nim samych superlatywach chcąc ocalić go dla pamięci potomnych jako znawcę historii żydowskiej, znakomitego hebraistę, erudytę, mądrego doradcę, człowieka wielkiego serca i dobroci. Leo Hochberg – zatwierdzacz wyroków śmierci na polskich patriotów i wyznawca idei prawnych prokuratora generalnego ZSRR Andrieja Wyszyńskiego. Czyż nie tak pożegnany zostanie schodzący z padołu ziemskiego Zygmunt Baumann? Z laurką szanowanego międzynarodowej sławy naukowca zwalczającego terroryzm w latach swej młodości w Polsce.
2. Dobrze, że przez 24 lata odrobiliśmy skrupulatnie gorzką lekcję z dziejów polskiego antysemityzmu. Lekcję odbywającą się niejako przymusowo. Lekcję z której wielu chętnie uciekłoby na wagary. Pragnienie wyboru opcji EXIT jest zrozumiałe, gdyż nikt nie lubi słuchać o tym jak bardzo jego przodkowie był źli i nikczemni wobec swoich żydowskich sąsiadów. Ale poza tymi, którzy najchętniej zatkaliby uszy byli i są tacy, których ten sposób prowadzenia dyskusji o antysemityzmie wyprowadzał z równowagi.
Z jakich powodów?
a) Generalizacja. Źli Polacy – dobrzy Żydzi. En masse. Bez dystynkcji, subtelności i co ważniejsze bez proporcji.
b) Insynuacje. Źli antysemiccy Polacy to nie śpiew przeszłości. To Polacy tu i teraz. W swej masie gotowi poprzez swoją wiarę katolicką nadal zwrócić się przeciw swym jakby starszym braciom w wierze. Nienawiść do Żydów nadal jest żywa – podtrzymywanie takiego płomienia przez pasjonatów polskiej winy wśród wielu ludzi których znam doprowadziło do tego, że myślą o Żydach z niechęcią, bo czują się takimi insynuacjami znieważeni do żywego.
c) Ahistoryczność. Polski antysemityzm podano nam jako gołą, białą kość. Bez mięśni, bez skóry, bez paznokci. Immanentną cechę polskości. Zero jakiejkolwiek rzetelnej analizy realiów historycznych. Antysemityzm bezprzyczynowy. Nie wierzę w fakty bez przyczyn. Wprawdzie zrozumienie dlaczego popełniono zło nie powoduje, że zło staje się usprawiedliwione, ale staje się możliwe do uniknięcia w przyszłości. Poznanie faktów to podstawa. Nie zawsze wszystko jest tak jednoznaczne. Niekiedy można westchnąć z rozpaczy – Bóg wie kto ma rację.
d) Niesprawiedliwość. Gościnność wobec żydowskich emigrantów przez stulecia. Poświęcenie tysięcy naszych przodków, aby uratować przynajmniej część istnień żydowskich – tyle ile się dało – tyle ilu było ludzi odważnych w naszym narodzie. Słuchając pretensji, że to jednak za mało miałem przykre wrażenie absolutnego braku zwykłej ludzkiej wdzięczności z jednej strony a z drugiej przekonanie, że najlepiej byłoby, aby Polacy w całości poświęcili życie swoje i swoich bliskich dla ratowania Mojżeszy i Ryfek. Nieważne ilu z nich zostałoby zabitych, gdyż ważniejsze jest to, aby ocalono jak najwięcej Żydów. Stawianie takiego żądania (lub tego rodzaju pretensji) jest głęboko niemoralne a z drugiej strony świadczy o pogardzie do Polaków jako narodu. Że niby jest on mniej wart. Dla kogo mniej dla tego mniej.
W każdym razie – tak czy inaczej – odrobiliśmy zadanie domowe z antysemityzmu narzucone nam przez przede wszystkim autorytety i elity wyrosłe z czerwonej gleby poprzedniej epoki.
3. Uważam, że dopełnieniem udzielonej nam lekcji jest wykład o tym, co traktowane jest z pewną wzgardą a także ze wstydem a jest to jakiś rewers antysemityzmu. Myślę o usunięciu – w tym samym publicznym trybie ogólnopolskiej debaty – białej plamy żydokomuny. Dla jednych to legenda a dla innych prawda, ale na pewno powinien to być element polsko – żydowskiego dialogu historycznego.
Dojrzeliśmy do tego, aby z tym się zmierzyć.
Dobrym krokiem ku temu – tak bynajmniej mi się wydawało dawnej – mógł być film o ikonie Polskiego Państwa Podziemnego – gen. Auguście Fieldorfie ps. Nil.
W historii tego człowieka jak w soczewce zogniskowało się to, co z jednej strony spowodowało eksterminację elit polskich dla których niepodległość i honor to nie były jakieś szare miraże a z drugiej strony jacy ludzie stali się ich następcami, uzurpatorami elit Polski.
Kto zamordował Nila?
Halina Wolińska, Paulina Kern, Igor Andriejew, Benijamin Wajsblech, Maria Gurowska, Emil Mertz, Gustaw Auscaler… Każdy może sprawdzić kim byli wyżej wymienieni.
Film jednak wzbudził kontrowersje – wprawdzie od strony faktograficznej był naprawdę dopracowany, ale od strony wymowy ideowej – wskazanie wiodącej roli w mordzie sądowym Żydów – był nie do zaakceptowania. Reżyser gęsto musiał się z niego tłumaczyć i uciekać przed medialnymi pięściami okładającymi go antysemityzmem po grzbiecie. Teraz spoczywa w kazamatach polskiej telewizji choć nie brak okazji, aby pokazywać go tak samo często jak „Katyń”. Ale związek ideowy pomiędzy polską władzą komunistyczną a sprawcami tamtej zbrodni nie jest w świadomości społecznej zbyt duży a zatem nie jest niebezpiecznie go wyświetlać. Za to możemy obejrzeć sobie „Ocalić miasto” o tym jak dzielna Armia Czerwona uratowała zaminowany przez Niemców Kraków przed zagładą.
Szukając podstaw dialogu polsko – żydowskiego dla krwawej historii Armii Krajowej po wyzwoleniu nas przez Rosję Radziecką rozsądnie byłoby zacząć od tego, co napisał Stanisław Krajewski - „Nie zgadzam się, że rola Żydów w «przeszłości komunistycznej» była «dość marginalna». Liczba i wpływy komunistów żydowskich w powojennej Polsce były tak duże, że ich rola z pewnością nie była marginalna. Wyzwaniem dla Żydów jest zaakceptowanie faktu, iż w połowie tego stulecia Żydzi w Europie Środkowo-Wschodniej byli nie tylko ofiarami, ale także oprawcami. Według mnie liczba i quasi-religijne nastawienie niektórych komunistów żydowskich, dla których Stalin był prorokiem, sprawia, iż Żydzi muszą wziąć na siebie część odpowiedzialności moralnej”
3. Ojciec tenisistek Radwańskich powiedział, że teraz jest czas ideologicznego starcia wnuków AK i wnuków UB. Sprawa Baumanna jest jedynie fragmentem dekoracji z tego scenariusza. Mówi się nam – nie atakujmy wybitnego polskiego naukowca, że ci, którzy go atakują są hołotą.
Albert Speer niewątpliwie był uzdolnionym architektem III Rzeszy a jednak imię jego na zawsze okryte jest niesławą. Mit „przyzwoitego narodowego socjalisty” upadła zanim się urodził.
Martin Walser jest niewątpliwie utalentowanym niemieckim pisarzem, który zapomniał, że kiedyś należał do NSDAP. Ot, błąd młodości.
Zygmunt Baumann jest uzdolnionym naukowcem. Ale przede wszystkim jest człowiekiem – bycie naukowcem, nawet najwybitniejszym – to tylko część jego człowieczeństwa. Człowiekiem, który aktywnie eliminował polskich patriotów. Człowiekiem, który jest z tego dumny. Nie ma takiego dzieła naukowego, które może usprawiedliwić polowanie na ludzi, którzy nie chcieli zgodzić się na sowiecką okupację. Etyka, której się nie uprawia a której jedynie uczy się innych czyni z ludzi filistrów i hipokrytów. Istotą bycia autorytetem jest zgodność słów z czynami. Istotą autorytetu jest uczciwość w tym uczciwość jeżeli chodzi o własne curriculum vitae. Stąd tak niewielu ludzi może posiadać przymiot rzeczywistego a nie wykreowanego autorytetu.
I tym zdaniem o CV dotknąłem – jak sądzę – istoty sporu obecnego w naszym życiu publicznym od 24 lat. Nie mówmy i nie pytajmy. Nie mówmy o życiorysach naszych elit. Nie pytajmy skąd wzięły się nasze elity.
Bo przeszłość odkreślamy grubą kreską.
To fatalne zdanie wcielone w czyn sprawia, że zło popełnione w latach minionych przez ideologów i utrwalaczy władzy ludowej triumfuje i śmieje się w nos tym, którzy przez swą niezłomność charakteru stanęli na jego drodze.
Nie pytajmy, bo przeszłość nie jest utkana z chwały, ale ze zbrodni.
Nie pytajmy, bo? Bo co tak naprawdę? Bo może komuś nieopatrznie przyszłoby do głowy, że znane autorytety trzeba wycofać z obiegu, bo ich przeszłość jest tak samo kryształowa jak kryształowa była noc.
Żal, ogromny żal, że II Rzeczpospolita minęła bezpowrotnie. Elity II RP nie miały problemu ze swoimi korzeniami – zaczynając od Wincentego Witosa a kończąc na Jędrzeju Moraczewskim czy Kazimierzu Pużaku.
PS. Uważam, że elity mamy postsowieckie bez względu na to czy otarły się w dawnych czasach o Solidarność czy też nie. Etos elit oparty na słowach – „Bóg. Honor. Ojczyzna.” to bardzo odległa przeszłość. Lata PRL ukształtowały zupełnie innych ludzi."
"[...]
1. Sprawa Baumanna od razu przypomina mi sprawę sędziego Najwyższego Sądu Wojskowego Leo Hochberga. Żydowski Instytut Historyczny napisał o nim samych superlatywach chcąc ocalić go dla pamięci potomnych jako znawcę historii żydowskiej, znakomitego hebraistę, erudytę, mądrego doradcę, człowieka wielkiego serca i dobroci. Leo Hochberg – zatwierdzacz wyroków śmierci na polskich patriotów i wyznawca idei prawnych prokuratora generalnego ZSRR Andrieja Wyszyńskiego. Czyż nie tak pożegnany zostanie schodzący z padołu ziemskiego Zygmunt Baumann? Z laurką szanowanego międzynarodowej sławy naukowca zwalczającego terroryzm w latach swej młodości w Polsce.
2. Dobrze, że przez 24 lata odrobiliśmy skrupulatnie gorzką lekcję z dziejów polskiego antysemityzmu. Lekcję odbywającą się niejako przymusowo. Lekcję z której wielu chętnie uciekłoby na wagary. Pragnienie wyboru opcji EXIT jest zrozumiałe, gdyż nikt nie lubi słuchać o tym jak bardzo jego przodkowie był źli i nikczemni wobec swoich żydowskich sąsiadów. Ale poza tymi, którzy najchętniej zatkaliby uszy byli i są tacy, których ten sposób prowadzenia dyskusji o antysemityzmie wyprowadzał z równowagi.
Z jakich powodów?
a) Generalizacja. Źli Polacy – dobrzy Żydzi. En masse. Bez dystynkcji, subtelności i co ważniejsze bez proporcji.
b) Insynuacje. Źli antysemiccy Polacy to nie śpiew przeszłości. To Polacy tu i teraz. W swej masie gotowi poprzez swoją wiarę katolicką nadal zwrócić się przeciw swym jakby starszym braciom w wierze. Nienawiść do Żydów nadal jest żywa – podtrzymywanie takiego płomienia przez pasjonatów polskiej winy wśród wielu ludzi których znam doprowadziło do tego, że myślą o Żydach z niechęcią, bo czują się takimi insynuacjami znieważeni do żywego.
c) Ahistoryczność. Polski antysemityzm podano nam jako gołą, białą kość. Bez mięśni, bez skóry, bez paznokci. Immanentną cechę polskości. Zero jakiejkolwiek rzetelnej analizy realiów historycznych. Antysemityzm bezprzyczynowy. Nie wierzę w fakty bez przyczyn. Wprawdzie zrozumienie dlaczego popełniono zło nie powoduje, że zło staje się usprawiedliwione, ale staje się możliwe do uniknięcia w przyszłości. Poznanie faktów to podstawa. Nie zawsze wszystko jest tak jednoznaczne. Niekiedy można westchnąć z rozpaczy – Bóg wie kto ma rację.
d) Niesprawiedliwość. Gościnność wobec żydowskich emigrantów przez stulecia. Poświęcenie tysięcy naszych przodków, aby uratować przynajmniej część istnień żydowskich – tyle ile się dało – tyle ilu było ludzi odważnych w naszym narodzie. Słuchając pretensji, że to jednak za mało miałem przykre wrażenie absolutnego braku zwykłej ludzkiej wdzięczności z jednej strony a z drugiej przekonanie, że najlepiej byłoby, aby Polacy w całości poświęcili życie swoje i swoich bliskich dla ratowania Mojżeszy i Ryfek. Nieważne ilu z nich zostałoby zabitych, gdyż ważniejsze jest to, aby ocalono jak najwięcej Żydów. Stawianie takiego żądania (lub tego rodzaju pretensji) jest głęboko niemoralne a z drugiej strony świadczy o pogardzie do Polaków jako narodu. Że niby jest on mniej wart. Dla kogo mniej dla tego mniej.
W każdym razie – tak czy inaczej – odrobiliśmy zadanie domowe z antysemityzmu narzucone nam przez przede wszystkim autorytety i elity wyrosłe z czerwonej gleby poprzedniej epoki.
3. Uważam, że dopełnieniem udzielonej nam lekcji jest wykład o tym, co traktowane jest z pewną wzgardą a także ze wstydem a jest to jakiś rewers antysemityzmu. Myślę o usunięciu – w tym samym publicznym trybie ogólnopolskiej debaty – białej plamy żydokomuny. Dla jednych to legenda a dla innych prawda, ale na pewno powinien to być element polsko – żydowskiego dialogu historycznego.
Dojrzeliśmy do tego, aby z tym się zmierzyć.
Dobrym krokiem ku temu – tak bynajmniej mi się wydawało dawnej – mógł być film o ikonie Polskiego Państwa Podziemnego – gen. Auguście Fieldorfie ps. Nil.
W historii tego człowieka jak w soczewce zogniskowało się to, co z jednej strony spowodowało eksterminację elit polskich dla których niepodległość i honor to nie były jakieś szare miraże a z drugiej strony jacy ludzie stali się ich następcami, uzurpatorami elit Polski.
Kto zamordował Nila?
Halina Wolińska, Paulina Kern, Igor Andriejew, Benijamin Wajsblech, Maria Gurowska, Emil Mertz, Gustaw Auscaler… Każdy może sprawdzić kim byli wyżej wymienieni.
Film jednak wzbudził kontrowersje – wprawdzie od strony faktograficznej był naprawdę dopracowany, ale od strony wymowy ideowej – wskazanie wiodącej roli w mordzie sądowym Żydów – był nie do zaakceptowania. Reżyser gęsto musiał się z niego tłumaczyć i uciekać przed medialnymi pięściami okładającymi go antysemityzmem po grzbiecie. Teraz spoczywa w kazamatach polskiej telewizji choć nie brak okazji, aby pokazywać go tak samo często jak „Katyń”. Ale związek ideowy pomiędzy polską władzą komunistyczną a sprawcami tamtej zbrodni nie jest w świadomości społecznej zbyt duży a zatem nie jest niebezpiecznie go wyświetlać. Za to możemy obejrzeć sobie „Ocalić miasto” o tym jak dzielna Armia Czerwona uratowała zaminowany przez Niemców Kraków przed zagładą.
Szukając podstaw dialogu polsko – żydowskiego dla krwawej historii Armii Krajowej po wyzwoleniu nas przez Rosję Radziecką rozsądnie byłoby zacząć od tego, co napisał Stanisław Krajewski - „Nie zgadzam się, że rola Żydów w «przeszłości komunistycznej» była «dość marginalna». Liczba i wpływy komunistów żydowskich w powojennej Polsce były tak duże, że ich rola z pewnością nie była marginalna. Wyzwaniem dla Żydów jest zaakceptowanie faktu, iż w połowie tego stulecia Żydzi w Europie Środkowo-Wschodniej byli nie tylko ofiarami, ale także oprawcami. Według mnie liczba i quasi-religijne nastawienie niektórych komunistów żydowskich, dla których Stalin był prorokiem, sprawia, iż Żydzi muszą wziąć na siebie część odpowiedzialności moralnej”
3. Ojciec tenisistek Radwańskich powiedział, że teraz jest czas ideologicznego starcia wnuków AK i wnuków UB. Sprawa Baumanna jest jedynie fragmentem dekoracji z tego scenariusza. Mówi się nam – nie atakujmy wybitnego polskiego naukowca, że ci, którzy go atakują są hołotą.
Albert Speer niewątpliwie był uzdolnionym architektem III Rzeszy a jednak imię jego na zawsze okryte jest niesławą. Mit „przyzwoitego narodowego socjalisty” upadła zanim się urodził.
Martin Walser jest niewątpliwie utalentowanym niemieckim pisarzem, który zapomniał, że kiedyś należał do NSDAP. Ot, błąd młodości.
Zygmunt Baumann jest uzdolnionym naukowcem. Ale przede wszystkim jest człowiekiem – bycie naukowcem, nawet najwybitniejszym – to tylko część jego człowieczeństwa. Człowiekiem, który aktywnie eliminował polskich patriotów. Człowiekiem, który jest z tego dumny. Nie ma takiego dzieła naukowego, które może usprawiedliwić polowanie na ludzi, którzy nie chcieli zgodzić się na sowiecką okupację. Etyka, której się nie uprawia a której jedynie uczy się innych czyni z ludzi filistrów i hipokrytów. Istotą bycia autorytetem jest zgodność słów z czynami. Istotą autorytetu jest uczciwość w tym uczciwość jeżeli chodzi o własne curriculum vitae. Stąd tak niewielu ludzi może posiadać przymiot rzeczywistego a nie wykreowanego autorytetu.
I tym zdaniem o CV dotknąłem – jak sądzę – istoty sporu obecnego w naszym życiu publicznym od 24 lat. Nie mówmy i nie pytajmy. Nie mówmy o życiorysach naszych elit. Nie pytajmy skąd wzięły się nasze elity.
Bo przeszłość odkreślamy grubą kreską.
To fatalne zdanie wcielone w czyn sprawia, że zło popełnione w latach minionych przez ideologów i utrwalaczy władzy ludowej triumfuje i śmieje się w nos tym, którzy przez swą niezłomność charakteru stanęli na jego drodze.
Nie pytajmy, bo przeszłość nie jest utkana z chwały, ale ze zbrodni.
Nie pytajmy, bo? Bo co tak naprawdę? Bo może komuś nieopatrznie przyszłoby do głowy, że znane autorytety trzeba wycofać z obiegu, bo ich przeszłość jest tak samo kryształowa jak kryształowa była noc.
Żal, ogromny żal, że II Rzeczpospolita minęła bezpowrotnie. Elity II RP nie miały problemu ze swoimi korzeniami – zaczynając od Wincentego Witosa a kończąc na Jędrzeju Moraczewskim czy Kazimierzu Pużaku.
PS. Uważam, że elity mamy postsowieckie bez względu na to czy otarły się w dawnych czasach o Solidarność czy też nie. Etos elit oparty na słowach – „Bóg. Honor. Ojczyzna.” to bardzo odległa przeszłość. Lata PRL ukształtowały zupełnie innych ludzi."
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


